#3 Dubaj 14/02/2016

Trzeciego dnia pobytu w Dubaju wybraliśmy się do dzielnicy Deira. Gdzieś obiło się nam o uszy, że tam dostaniemy pocztówki i jakieś pamiątki taniej niż w innych miejscach. Standardowo kupiliśmy bilety na metro i ruszyliśmy. Podróż była całkiem długa, trzeba było przejechać 15 przystanków czerwoną linią a następnie przesiąść się do zielonej. Każda stacja metra w Dubaju jest mocno zadbana, elegancka i czysta. Ogromne było więc nasze zdziwienie, gdy wysiedliśmy w Deirze. Pół godziny drogi od centrum i nagle wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Ogromna mieszanka narodowościowa pracowników. Marne, biedne budynki i wszędzie brud na ulicach. Po lewej stronie wejścia od metra woda – a nad nią lęgowisko kotów!

DSC06769

Czar jakby prysł… Przyzwyczailiśmy się do tego, że wszystko jest piękne i estetyczne oraz podane na tacy, mieszkając w apartamencie w Grosvenor House.
Udaliśmy się do pierwszego lepszego supermarketu i kupiliśmy parę rzeczy na resztę dnia. Ceny były bardziej przystępne niż w Marinie, ale to nic dziwnego – dzielnica bogatych to i podstawowe produkty drogie.

12736364_1163493396995330_1874401759_n
Kilka minut później szliśmy Gold Soukh, ulicą na której handlują złotem. Nie była to jednak miła wizyta. Co chwila zaczepiali nas miejscowi, by wepchnąć nas na siłę do sklepu i sprzedać jakąś podróbę zegarka. Przed witrynami stali pojedynczy faceci i opychali iPhony przyjezdnym. Uciekliśmy na drugą stronę, żeby trochę odpocząć.

DSC06760
Obiecaliśmy pocztówki, trzeba było je po prostu nabyć. Niestety w Dubaju nie ma zbyt dużego wyboru. Venu powiedział nam, że poczta praktycznie wymarła. Ludzie posługują się mailami i nie zawracają sobie głowy wysyłaniem papierowych listów. Chyba trochę go rozbawiło, że chcemy nadać kartki do Polski
Na szczęście udało nam się odnaleźć znaną na całym świecie czerwoną skrzynkę i wrzucić pocztówki, bo post office gdzieś niestety przepadł. Później wpadliśmy do Carrefoura, żeby już nie myśleć o jedzeniu do końca wyjazdu i to był strzał w dziesiątkę! Ceny były nieporównywalnie niższe do tych w Marinie. Juz wiemy, gdzie następnym razem będziemy zaopatrywać się w produkty spożywcze. Obiad jak prawie każdego dnia zjedliśmy.. w McDonaldzie ;D

12325091_1163493406995329_1924916410_n
Wykończeni całodziennym chodzeniem postanowiliśmy wrócić do pokoju i po prostu odpocząć. Venu pojawił się w apartamencie późnym wieczorem. Nie mieliśmy wcześniej okazji dłużej z nim pogadać, na szczęście w końcu takowa się nadarzyła. Mieliśmy do niego mnóstwo pytań. Przed przyjazdem naczytaliśmy się o islamie i zwyczajach panujących wśród Arabów. Znalazła się tam informacja, że w Dubaju picie alkoholu jest zakazane i mogą sobie na to pozwolić jedynie turyści. U naszego hosta w mieszkaniu znajdują się hektolitry alkoholu, więc bylismy ogromnie zdziwieni. Okazało się, że nie ma tu żadnego problemu z piciem, a Venu jest w tym chyba mistrzem świata.
Otworzył butelkę The Chocolate Block oraz postawił kilka butelek piwa, następnie padło oczywiście na polską wódkę. Alkoholizacja. Odlecieliśmy.

Dodaj komentarz